Trombone Shorty & Orleans Avenue – relacja z koncertu

0
Trombone Shorty & Orleans Avenue – relacja z koncertu

 

Trombone Shorty & Orleans Avenue. Trombone Shorty, czyli tak naprawdę Troy Michael Andrews grający ze swoją formacją cudowną mieszaninę muzyki soul, funk, hip hop, jazz, blues, pop … a tak właściwie można tu dopisać każdy gatunek muzyki. I niech nikt nie stara się jej zaszufladkować – tego zrobić się nie da.

Większości uczestników tego koncertu, puzon kojarzył się co najwyżej z jazzem tradycyjnym i to nie jako instrument solowy. Starszym fanom muzyki „Puzon” kojarzył się również z jamnikiem Jerzego Walldorfa – najwybitniejszego polskiego krytyka, felietonisty i dziennikarza muzycznego. Tymczasem Trombone Shorty uzmysłowił nam, że puzon może jak najbardziej być instrumentem pierwszoplanowym a można z nim „wyczyniać cuda”.

Pierwsza część koncertu to wspaniała i porywająca muzyka. Tak jak wcześniej napisałem, „nieszufladkowalna” ale na najwyższym poziomie. I tak też miałem napisać, że koncert wspaniały, muzycy profesjonalni i tym podobne … Kiedy formacja zagrała standard jazzowy, wszyscy – i jak również, sądzili, że koncert dobiega do końca…

Okazało się, że to była tylko rozgrzewka … Do końca spektaklu, publiczność stała albo tańczyła a muzycy …hm, nie potrafię znaleźć określenia, najlepiej chyba odda to, niezbyt eleganckie stwierdzenie „dali czadu!„. Dane nam było zobaczyć, niesamowity – muzyczno, taneczno 😉 …. energetyczny „szoł”. Nieudawana radość grania, bardzo szybko przeniosła się na publiczność – … powodując nieudawaną, radość słuchania i przeżywania muzyki.

Takie spektakle są bardzo trudne do opisywania w zasadzie możne je skwitować tylko jednym stwierdzeniem: kto nie był – niech żałuje. Muzycznie koncert był perfekcyjny, ale największe wrażenia na uczestnikach zrobiła jego niesamowita „energetyka” i „emocjonalność”. Muzycy grali, tańczyli, wygłupiali się (w najlepszym wydaniu) również wmieszani w publiczność, niektórzy zrobili sobie nawet z grającymi „selfi”. Wydarzenie „porwało i oczarowało” wszystkich i pozostanie na długo w naszej pamięci.

Pisałem wcześniej o perfekcji muzycznej i niesamowitych umiejętnościach ledera. Nie dość, że grał na puzonie i trąbce to jeszcze śpiewał. Na koniec wprowadził w osłupienie trochę mniej obytą z muzycznymi niuansami publiczność, grając na trąbce przez kilka minut – bez przerwy. Jest to technika „oddechu kołowego lub cyrkulacyjnego”. Muzyk dmąc w instrument, potrafi jednocześnie wciągać powietrze – co pozwala na granie bez przerwy. Rekord długości gry tą techniką (na saksofonie), to ponad 1,5 godziny!

Nie jest to łatwe, co mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością ponieważ … właśnie uczę się w ten sposób grać. Szczerze przyznam, że nie wiedziałem iż ta technika jest również „wykonywalna” na trąbce. Widziałem zdziwienia na twarzach niektórych, kiedy Trombone Shorty grał na trąbce i grał i grał i grał … i tak przez kilka minut.

Koncert z gatunku tych niesamowitych, które pamięta się latami. I na końcu mała dygresja. Muzycy na scenie byli po prostu sobą. Tańczyli, wygłupiali się … czym uzyskali fantastyczny nastrój, tak na scenie jak na widowni. Niestety, na większości koncertów – wykonawcy są baaardzo serio … A przecież takie zachowanie w niczym nie umniejsza „powagi” koncertu.

  • Koncert zorganizowany przez Cracovia Music Agency w ramach cykli Świat Wielkiej Muzyki i ICE Jazz oraz Festiwalu Krakowskie Zaduszki Jazzowe Plus+. ICE Kraków 8 listopada 2017

Opublikowane w serwisie Muzyczny Kraków | koncerty Kraków | muzyka w Krakowie


adwokat Gliwice | psycholog Warszawa | psychoterapia Warszawa